Centrum Rzeźby Polsiej w Orońsku
 Archiwum

wybierz kategorię:

Szukaj w aktualnościach

Wiktor Gajda Nad pięknem, mądrem Dunajem (wizualnie)

WIKTOR GAJDA

Nad pięknem, mądrem Dunajem (wizualnie)

Galeria „Oranżeria”, 8 marca – 15 czerwca 2014 r.

kurator: Anna Podsiadły



Więcej zdjęć w galerii Wiktor Gajda - Nad pięknem, mądrem Dunajem

Wiktor Gajda (ur. 1938) studiował malarstwo w warszawskiej ASP, w pracowni profesora Artura Nacht-Samborskiego. Wyspecjalizował się jednak w rzeźbie, i to właśnie ona stała się główną domeną jego działalności. Równolegle realizuje Gajda prace malarskie i rysunkowe. W Galerii „Oranżeria” artysta prezentuje kilkanaście swoich dzieł malarskich i rzeźbiarskich, m.in. w brązie, marmurze, gipsie, drewnie i ceramice oraz prace wykonane z przedmiotów znalezionych, ocalonych od zniszczenia. Wśród nich znajdują się tylko cztery z l. 70. i 80. XX w., przeważają prace z ostatniego dziesięciolecia, oraz nowe, które w Orońsku mają swoją premierę.

W swej twórczości Wiktor Gajda zajmuje się rzeźbą figuratywną. Wyraz jego sztuki jest wynikiem bardzo szerokich zainteresowań literaturą, poezją, sztuką ludową, muzyką, teatrem. Gajda odnosi się do otaczającej go rzeczywistości, do ikon popkultury, ludzkich słabości i obaw. Komentuje również aktualne wydarzenia kulturalno-społeczne. Kiedyś bardzo chętnie sięgał po wątki mitologiczne i sakralne. Są one nadal obecne w jego twórczości, chociaż w mniejszym stopniu. Dopełnieniem prac artysty są oryginalne, żartobliwe tytuły, ironiczny komentarz do naszej rzeczywistości, którą Gajda opisuje przez pryzmat karykatury i śmiechu. Rzeźby artysty charakteryzuje pewna konwencja przedstawiania ludzi przywodząca na myśl witkacowską, obsesyjną wizję sztuki jako zamierzonej i przemyślanej, surrealistycznej metafory.

Anna Podsiadły


Wywiad strumyk pani Lury Vazuliny, sekretarki pani Dyshonoraty, alfy i łamagi sztuk wizualno – opłacalnych
z Wiktorem Gajdą.

FRAGE*: Jak pan ocenia, docenia proporcje życia swego doczesnego, do pozagrobowego w rzeźbie naszej?

ANTWORT: Fifty – fifty

FRAGE: Co to znaczy?

ANTWEORT: To nic nie znaczy. Rzeźbie naszej wystarczą jak dotąd, gładkie powierzchnie i gdzie niegdzie, u spodu bądź odgórnie dla kontrastu, kilka przyklejonych gródek gliny.

FRAGE: Czy powyższym postulatom potrafią sprostać dokonania takich artystów z wyższej półki jak prace panów Kobiałki, Krasnala bądź Podpałki?

ANTWORT: Bez wątpienia. Bowiem prace wymienionych przez panią artystów, są kontynuacją prekursorów
i mistrzów tego kierunku gry w trzy lusterka na bazarze Rużyckiego, oraz na ulicy zwanej ślepą Kępną, prowadzącą jednak do bazaru.

FRAGE: Podobno zwolennicy pańskiego LICHT KUNST nazywają Pana Serwantesem polskiej rzeźby.

ANTWORT: Nie słyszałem. Wolałbym jednak być nazywanym koniem Rosynantem tej dziedziny, z dużym, chociażby jednym kopytem bez ażurów.

FRAGE: A propos – jak rozumiem stricte ażurów we swej twórczości rzeźbiarskiej pan unika.

ANTWORT: Dziurów unikam, chociaż profesor Ślusarczyk na zajęciach z rzeźby dla malarzy w Akademii Warszawskiej takie fasony zalecał, bądź i nie zalecał, tego nie pamiętam bo to dawno było. Chętnie natomiast używam prześwitów na eschatologię póki Co. W swoim czasie doszło do tego, iż jeden ze słynnych bywalców winiarni u Hopfera na Krakowskim Przedmieściu próbował zmierzyć się z problemem życia pozagrobowego przed poczęciem. Nie tylko jednak z tego powodu po winiarni i większości jej bywalców, problemy życia pozagrobowego pozostają już nieżywe. Gdy już podziękowałem pannie Lurze Vazulinie za interesującą rozmowę, wróciłem myślami do sentymentów czasów niedawno minionych, gdy siedząc na przyzbie mego domu we w Stroniu Śląskim nie opodal kamieniołomu marmuru o nazwie Biała Marianna lubiłem wypatrywać na niebie o zmroku dorodnych czarnych dziur pogłowie, a także podziwiać gzygzakowate harce sympatycznych FLEDERMAUS. Ileż to razy myślałem tamże o wdzięcznej podzięce OPATRZNOŚCI, iż historycy sztuki odkrywając u innych artystów,
w moich dziełach nie dostrzegli subtelnie ukrytych traumy oraz jej koleżanki hekatomby.

 

*Fragment wywiadu nie zamówionego przez pana Dieseldorferera, dyrektora Muzeum Narodowego, wokół budynku którego odbyłem byłem latem 2013 roku kilkanaście interesujących rund rowerowych, ucząc się przy sposobności na pamięć wymaganego przemówienia wernisażowego w języku niemieckim, którego precyzję pan Dyrektor gorąco zalecał.

Wiktor Gajda
21.II.2014



kategoria: Galeria Oranżeria, wiadomość dodano: 2014-03-10 12:23:35, czytane: 1917 x




mkidn
Zrealizowano ze środków
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego


Copyright © Centrum Rzeźby Polskiej 2006 - 2019
zdjęcia: Jan Gaworski
Wszelkie prawa zastrzeżone

wykonanie/created by: Wojciech Głogowski

Valid HTML 4.01 Transitional